Każda osoba dotknięta wypaleniem, doświadcza różnego zestawu symptomów, na które składają się objawy ze sfery fizycznej, psychologicznej i związanej z pracą. O tym jakie mogą to być objawy w każdej z tych sfer, można przeczytać tutaj. Konsekwencje wypalenia jakie występują u danej osoby są dla niej unikalne, unikalne jest też nasilenie poszczególnych objawów. Informacje te zebrane razem wskazują na stopień rozwoju wypalenia i jego strukturę u danej osoby.
Aby móc zaoferować skuteczną pomoc osobie, która zgłasza się do psychologa, na początku trzeba razem, w czasie pogłębionego wywiadu, odkryć ten indywidualny obraz wypalenia. Rozmowa o objawach pomaga też klientowi w późniejszym jasnym sfomułowaniu celów, jakie chciałby osiągnąć w trakcie interwencji psychologicznej.
Tomasz – zmiany firmowe przyczyną presji*
Tomek zgłosił się na interwencję psychologiczną, ponieważ od długiego już czasu praca, którą wcześniej lubił, stała się dla niego źródłem nieustannego stresu. Wymienił sporo różnych objawów. Niektóre związane z pracą: trudności w koncentracji, częste odkładanie zadań na ostatnią chwilę (prokrastynacja), trudności w podejmowaniu decyzji, niemożność wykonania zadań wymagających myślenia konceptualnego. Inne jego objawy fizyczne to: uczucie fizycznego zmęczenia, niższa energia, trudności w zasypianiu. Zaobserwował też u siebie gorszy nastrój, stały niepokój i pojawiający się lęk o utratę pracy. Nie widział ratunku dla siebie – był zbyt zmęczony i zbyt zniechęcony, aby móc podjąć aktywną walkę. Do psychologa zwrócił się namówiony przez kolegę z pracy, który też skorzystał z takiej pomocy w trudnym momencie zawodowym.
Już w trakcie pierwszego spotkania było widać, że stres Tomka jest pogłębiany przez jego myślenie o tej sytuacji. Jest załamany tym, że jego mózg nie działa już tak jak kiedyś. Tym, że nie umie sobie w żaden sposób pomóc, że wszystkie metody regeneracji, które sprawdzały mu się wcześniej zawodzą. Wini się także za to, że jest taki słaby i nieodporny na stres.
Mówienie o tym choć trudne, przyniosło mu ulgę. Samo przyznanie się do tego, co przeżywa, możliwość opowiedzenia o tym otwarcie, wobec osoby, która nie oceniała go i nie była z nim związana zawodowo, okazało się pomocne. Tomaszowi najbardziej zależało na odzyskaniu sprawności umysłu, powrotu energii, chciał też zdecydować, czy ma nadal pracować w dotychczasowej firmie, czy zmienić pracę, zanim sam zostanie zwolniony.
Poszukiwaliśmy razem źródeł stresu w pracy i innych możliwych przyczyn jego stanu, aby móc określić w jakim obszarze możliwy jest jego wpływ, z jednej strony wobec czynników zewnętrznych, organizacyjnych, a z drugiej poprzez umacnianie swojej aktywności zaradczej w obliczu stresu. Konieczne było także rozpoznanie, na co wpływu nie miał i rozważenie, czy jest w stanie zaakceptować te elementy w pracy. Okazało się, że jego wszystkie niekorzystne objawy zaczęły się stopniowo pojawiać po zmianach, które zaszły w firmie, w której pracuje. W wyniku tych zmian, zmienił się jego szef, zmienił się podział zespołów, zmienili się właściciele firmy. Niektórzy pracownicy odeszli z pracy, inni zostali zwolnieni. Dla pozostałych, w tym Tomka, zmiany w firmie wiązały się z niepewnością, zburzeniem wszystkiego, co było znane. Tomek odczuwał ponadto bardzo silny lęk przed nagłą utratą pracy. To wyobrażone zagrożenie ostatecznie sparaliżowało jego działanie. Starając się coraz usilniej o utrzymanie w firmie, stracił umiejętność oceny jakości własnej pracy. Stale mu się wydawało, że jego wysiłki są niewystarczające. Zaniedbał wypoczynek.

Dla Tomka ważne było uświadomienie, że przyczyny wypalenia, były zewnętrzne – nie związane z jego osobą. Nie jego własna słabość była przyczyną tego, co przeżywał, ale nagromadzenie w krótkim czasie różnych zewnętrznych presji. W trakcie kolejnych sesji podchodziliśmy bardziej procesowo do jego wypalenia, ale też omawialiśmy różne, bieżące trudne sytuacje, trudne emocje, które pojawiały się w czasie między sesjami. Każda mała doświadczana zmiana napełniała go nadzieją i motywacją oraz zachęcała go do wspomagania procesu „odnowy” poprzez własną pracę w czasie pomiędzy sesjami.
Tomek korzystał z interwencji psychologicznej przez pół, w cotygodniowych spotkaniach, w części bezpośrednich, w części, z powodu pandemii – online. W trakcie sesji nauczył się jak dbać o odnawianie swojej uwagi i przywracać mózg do optimum jego działania, jak przerwać automatyczne zamartwianie (ruminacje). Dowiedział się też jakie okoliczności zewnętrzne mogą go w przyszłości odciągać od tych nowych, zdrowych nawyków. Nauczył się różnicować sytuacje stresowe, rozpoznawać swoje możliwości wpływu i podejmować odpowiednie działania. Było to możliwe m.in. dzięki zmianie postrzegania własnej skuteczności zaradczej. Zaczął coraz lepiej spać. Tomek przestał myśleć o zmianie pracy i przestał się bać utraty pracy. Dzięki „dekatastrofizacji”, wiedział już, że sobie poradzi. Zaczął znowu racjonalnie oceniać swoje kompetencje i przydatność w pracy. Opracował plany awaryjne. Zdał sobie sprawę z tego, że w innym miejscu, również może się spotkać z presją. Zrozumiał, że na szukanie nowej pracy jeszcze przyjdzie czas, gdy będzie już pewien swojego panowania nad stresem i będzie wiedział, że poradzi sobie w każdych okolicznościach.
Zuzanna – historia nierealistycznych oczekiwań zawodowych*
Zuzanna zgłosiła się na interwencję psychologiczną, ponieważ zasugerował jej to lekarz rodzinny. Od dłuższego czasu bardzo często przeziębiała się, miała silne bóle głowy, kłopoty ze snem, liczne alergie. Rozwinął się u niej także dotkliwy zespół jelita drażliwego. Ponieważ różne badania nie wskazały na to, co może być przyczyną takiego pogorszenia stanu zdrowia i samopoczucia, lekarz zasugerował sprawdzenie związku tych objawów z przeżywanym w pracy stresem.
Zuzanna zgłosiła się nie będąc przekonana, do tego, że stres w pracy może wywołać tak liczne dolegliwości somatyczne. Na początku przeanalizowałyśmy jej obecną sytuację w pracy, stresory oraz źródła frustracji. Okazało się, że pracuje jako pedagog w domu dziecka. Po pierwszym roku entuzjazmu i maksymalnego zaangażowania, zauważyła, że nie udaje jej się osiągać założonych rezultatów. Nie udawało jej się „uszczęśliwić” i „naprawić” życia każdego dziecka, które zostało powierzone jej opiece. Nawet te dzieci, które wydawało się, że wychodzą na tzw. prostą, nadal zawodziły – nie dotrzymywały zobowiązań, zaniedbywały naukę, mijały się z prawdą.
Zuzanna była przekonana, że to jej wina, że nie nadaje się do tej pracy. Od dwóch lat myślała o porzuceniu zawodu. Nie umiała jednak zobaczyć się w innym miejscu, które by w równym stopniu pasowało do jej wykształcenia, osobistych zainteresowań i pasji.

W trakcie terapii Zuzanna zauważyła dość szybko związek swoich dolegliwości somatycznych ze stale doznawaną frustracją i jednoczesnym poczuciem uwikłania związanym z niemożnością stworzenia dla siebie alternatywnego pomysłu na życie zawodowe. Zuzanna decydując się na tę pracę chciała przede wszystkim pomagać innym, ulżyć innym w cierpieniu, a szczególnie zajmować się porzuconymi dziećmi. Kierowały nią tzw. misyjne powody wyboru zawodu. To one właśnie znacząco naraziły ją na późniejszy rozwój wypalenia zawodowego, kiedy okazało się, że misja, dla której wybrała daną pracę, okazała się niemożliwa do spełnienia, a doznawane na polu zawodowym porażki odbierała jako dowód własnej niekompetencji.
Zuzanna na początku nieprzekonana do terapii psychologicznej, z czasem zauważyła zmiany, których dzięki niej doświadczała. Pojawiła się u niej wiara, w to, że może być z nią lepiej i determinacja. Od tego czasu konsekwentnie i świadomie współpracowała w terapii i podejmowała różnorakie świadome działania prozdrowotne. Przyświecała jej myśl, że jeśli nie pomoże sobie, zacznie szkodzić dzieciom lub będzie zmuszona zrezygnować z pracy.
Zuzanna nauczyła się w trakcie sesji wyznaczać dla siebie realne cele zawodowe, takie które są możliwe do osiągnięcia, a nie maksymalistyczne i idealistyczne, jak wcześniej. Pracowała na sesjach nad tym, jak podejmować skuteczne działania zawodowe o realnym stopniu oddziaływania na dzieci i ich życie, bez ponoszenia kosztów osobistych. Oddzieliła wyraźnie czas poświęcany pracy i czas prywatny. Zaczęła pracować 8 godzin dziennie, zamiast 12, a także znajdować czas na swoje zainteresowania osobiste, wcześniej zarzucone z powodu zmęczenia i braku czasu. Odnowiła także dawne znajomości z osobami, które nie miały na co dzień do czynienia z patologiami stale obecnymi w placówce opiekuńczo-wychowawczej, aby móc oderwać się od tych problemów.
Ostatecznie Zuzanna po dłuższej przerwie spowodowanej leczeniem dolegliwości somatycznych, powróciła do pracy. Część jej dolegliwości somatycznych zniknęła bez żadnego leczenia.
Dopasowanie interwencji do pacjenta
Jak widać z poniższych przykładów, podejmowana przeze mnie, a także przez innych psychologów/psychoterapeutów, pomoc dopasowana jest przede wszystkim do unikalnych potrzeb klienta. Ponadto proces terapii jest prowadzony szybciej lub wolniej, a określone metody pracy czy „zadania domowe” są wybierane, nie tylko z powodu „zespołu objawów”, ale również z uwagi na determinację klientem, jego gotowość do zmiany, wgląd, otwartość w komunikacji czy siłę jego mechanizmów obronnych. Praca z każdym klientem jest więc unikalnym procesem prowadzenia ku zmianie.
* Imiona klientów zostały zmienione. Ponadto przedstawione historie zawierają wątki pochodzące z pracy z różnymi klientami, aby uniemożliwić ich identyfikację.